Analog uczy pokory

Był czas , gdy fascynowałem się fotografią cyfrową tak bardzo, że mało brakowało, a układałbym jakieś peany na jej cześć. Na szczęście to nie nastąpiło, bo dziś musiałbym włazić pod stół i większość odszczekiwać.  Ale żeby dojść do takiego wniosku, musiałem przeżyć kilka dobrych lat w zawodzie, spotkać takich, a nie innych ludzi, wyciągnąć wnioski z codziennej lektury wpisów na różnych portalach internetowych, obejrzeć w sieci tysiące zdjęć…. Rodzi się smutna teza: współczesna fotografia staje się odzwierciedleniem złego smaku, braku gustu i jakiejkolwiek, sensownej treści. Jej powszechność doprowadziła do tego, że wartościowe fotografie, gdy powstają – giną najczęściej w nawale szmiry i tandety…..
blog_05_150206

Cyfra, to pośpiech. Aparat jest  dziś praktycznie montowany wszędzie: od telefonów, po jakieś odtwarzacze, czy nawigacje. Nic więc dziwnego, że młodzież (ale nie tylko!) „fotografuje” jak szalona. Bez ładu, składu i umiejętności, ale z wielkim zapałem i chęcią, a  zarejestrowane quasi-fotograficzne efekty (czytaj: psychiczne i fizyczne obnażanie się) – z masochistycznym dla siebie i sadystycznym dla oglądających zacięciem – zamieszcza na fejsie, czy innym instagramie. Czekam tylko chwili, gdy powszechne stanie się dokumentowanie oblucji czy wypróżniania…. Nie sądzę, aby wynalazcy i twórcy pierwszych fotografii w najśmielszych nawet snach wyobrażali sobie do czego w przyszłości będzie się wykorzystywało ich wynalazek.

blog_02_150205

Fotografia przestaje być sztuką – zmienia się w czystą komercję, która ma służyć podniesieniu sprzedaży jakiegoś produktu, wypromowaniu osoby lub marki, spełnieniu narcystycznych pragnień fotografującego się. Dzieję się tak między innymi dlatego, gdyż koszty zdjęć cyfrowych są znikome, a społeczeństwo – niestety – totalnie konsumpcyjne. Cudownie! Możesz pstrykać do woli i nie płacisz – tak jak w przypadku fotografii tradycyjnej – za każdą wykonaną klatkę. Dla konsumpcjonistów taka pstrykanina jest jak narkotyk. Ponoć co 10 minut do sieci trafia ponad milion zdjęć. Nie słyszałem jednak o badaniach, które pozwoliłyby ocenić, ile z tego miliona można uznać za fotografię. Podejrzewam, że niewiele, bardzo niewiele…

blog_08_150206

Chciałbym kiedyś usłyszeć, co po sesji analogowej miałby do powiedzenia taki nastoletni pstrykacz, kiedy do wykorzystania ma wszystkiego 10 klatek filmu, musi mierzyć światło, ustawić kadr, szukać kompozycji, myśleć nad przekazem, komunikować się z modelką, dbać o rekwizyty….. A po jakichś 6 godzinach na planie pójść do ciemni i samodzielnie wywołać film, a następnie – chcąc wrzucić zdjęcia do sieci – zeskanować negatyw, co zajmuje dodatkowo około 4 godzin. I do tego nie ma gwarancji, że coś ciekawego z tego wyjdzie, ba! że w ogóle coś wyjdzie…

blog_07_150206

I to jest ta tytułowa pokora właśnie. Do swojej pasji musisz podchodzić z ostrożnością, nieśmiałością i namaszczeniem, a robiąc zdjęcie włączasz nie tylko aparat, ale i mózg. Dzięki temu  czujesz ten specyficzny dreszczyk przed naciśnięciem migawki…

blog_04_150206

Żeby było jasne: nie zamierzam zmieniać świata. Wystarczy mi świadomość że należę do elitarnej grupy ludzi, którzy traktują fotografię jak religię, ale tę ubogacającą duchowo, intymną, głęboką i taką, której nikomu na siłę się nie narzuca. Niech każdy pstryka po swojemu, byle z głową i ….sercem.

blog_03_150206

Tekst ten zilustrowałem fotkami cyfrowymi na dowód, że nie jestem jakimś tam cyfrofobem, co tylko klisza i nic więcej. Mam nadzieję, że przekaz wpisu jest dość jasny i nie będzie odebrany jako potępienie techniki cyfrowej samej w sobie. Zresztą, po cóż ja się tłumaczę….

blog_06_150206

Dziękuję Julii Gołaszewskiej za wspólny czas i ciężką fotograficzną robotę 6 lutego 2015 roku w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku.